W sumie to wypada zacząć od słów, ze płytkę nabyłem wczoraj po południu. W sumie, to znałem wcześniej tylko „Purge my stain” którym zachwyciłem się dzięki całkiem fajnemu zróżnicowaniu muzyki i głosu Zielonego. Hmmm, chyba wystarczyłoby napisać o nowym tchnieniu w trash metal (albo przynajmniej małej wiedzy Kaktiego w tym gatunku) ale jestem leniwy więc stwierdzę tylko, że tak dobrej trashowej kapeli jeszcze nie słyszałem. Pozatym zauważyłem jeszcze istnienie takich kawałków jak „IV – Vote no Confidence” czy tytułowe „In the name of Blood”. W sumie to o wielkośći zespołu stanowi głównie Zielony ze swoim rewelacyjnym wokalem. Hmmm, chętnie porównałbym sobie tą płytkę z Rootwaterem, ale ich płytki na razie nie posiadam…. Hmmm, moją pseudo-recenzje (w sumie to znam swoje umiejętnosći co do pisania o muzyce…. ale cóż, podobno im więcej się pisze tym bardziej człowiek się uczy i może kiedyś będę w miarę fajnie pisał) zakończę wychwaleniem pod niebiosa You-Know-Where. Choć spokojny, totalnie rozwala (choć w sumie, rozpierdala by tu bardziej pasowało).

Virgin Snatch – In The Name Of Blood
Maj 8, 2007
Płytki Kaktiego, 10
Kwiecień 6, 2007Stwierdziłem, że z braku pomysłu na temat, zrobię sobie takie małe TOP 10 moich ulubionych płytek. Raz na jakiś czas będę podawał kolejną.
10-
Farben Lehre – Farben Lehre
Właściwie to nie lubię składanek, gdyż wszystko to są odgrzane stare piosenki. Aczkolwiek w tym wypadku jest też druga śliczniutka czarna płytka z coverami. Mamy tu takie utwory jak „Buffalo soldier Boba Marleya, „Rape me” Nirvany czy „Ku przyszłości” Dezertera. Ogólnie punkowo-reggaeowy miks. Fajnie brzmią, stare utwory w nowym farbenowym wykonaniu. Byłoby świetnie, gdyby nie „Kicinsky”, nie dość że nie lubię tej piosenki, to jeszcze to wykonanie jest słabe. Poza tym płytki mi się słabo w opakowaniu trzymają i czasem wypadają. Ale na osłodę jest za to piękna, farbenowa naklejka z okładka płyty, szkoda że tylko jedna. A co do piosenek Farben Lehre na płytce to są fajne, ale nihil novi niestety, jak dla mnie mogliby wydać tylko płytkę z coverami i byłoby fajniej. No ale i tak 30 złociszcza jak na dwu płytowy dysk to całkiem mało. Więc nie narzekam.

O blogach, blogopodobnych i mojej pierwszej notce
Marzec 25, 2007Na początku myślałem, żeby walnąć się łopatą za sam pomysł założenia bloga, lecz po krótkim namyśle stwierdziłem, że może być całkiem zabawnie. Drogi czytający/a te wypociny, jeżeli hasło “blog” kojarzy Ci się z różowymi dziewczynkami piszącymi o tym jak kochają poszczególne gwiazdki pop, i spodziewasz się tego tu to możesz spokojnie wyjść. Tylko zamknij potem drzwi bo nie chcę tu wpisów typu “łał, ale fajny masz blog. Wpadnij do mnie i skomentuj [tu wpisany adres strony]”. Możesz sobie nie zawracać dupy bo wiedz, że i tak nie wpadnę. To by było na tyle a teraz czas chyba omówić tematykę bloga. Otóż będę pisał o wszystkim co mnie denerwuje/irytuje/cieszy, a głównie o muzyce czy polityce bo są to tematy szczególnie interesujące.
Ostatnio wyciekła do prasy nagrana rozmowa Gudzowatego z Oleksym w której ten drugi mocno zaatakował polską lewicę. Taśmy mają około pół roku i z tego co wiem miała je posiadaniu prokuratura lub ktoś inny kto mógł rozpocząć śledztwo. Więc skoro nie ma śledztwa to dlaczego tyle mediów żeruje na tej aferze? Skoro nikt się tym nie zajął (i to za rządów PiSu który lewicy raczej nie lubi) to po co podejmować temat? By zwiększyć sprzedaż, rozumiem że chcemy mieć większe zyski ale nie aż takim kosztem. Jakiś poziom w końcu trzymać trzeba… Spotkałem się też z opinią, że skoro nie wyjaśniają sprawy to na pewno są winni. Ale co mają wyjaśniać tacy Olejniczak czy Szmajdziński? Temu, że jeden nie jest narcyzem a drugi bucem? To by było chyba z lekka niezbyt poważne… Tak więc wystosuję apel (mimo, że pewnie nikt, albo mało osób to czyta), zostawmy w spokoju taśmy Oleksego , niech nim zajmie się SLD a my pomyślmy jak naprawić państwo.